Rowerowa Jura- cz.2: Stare Dworzysko – Tenczyn – Dolina Brzoskwinki



9. Stare Dworzysko- chwila wypoczynku po śniadaniu
Stare Dworzysko- chwila wypoczynku po śniadaniu

 

 

 

 

 Kwaczała

Rankiem wykorzystujemy znakomite warunki lokalowe, aby komfortowo zjeść smaczne śniadanie. Jest cieplutko i słonecznie, ale gdyby tak padał deszcz to prosty stół pod solidnym dachem jest bardzo przydatny.

Sprzed wielu lat pamiętam, że w wąwozach okolic Kwaczały znaleźć można skrzemieniałe fragmenty pni karbońskich drzew. Zjeżdżamy więc do najbliższego dołka.

 

Zjazd do Kwaczały
Zjazd do Kwaczały

 

Przyjemny asfalt szybko się skończył, gdy wjechaliśmy w boczną, polną drogę. W pobliżu skalnych ścian, zbudowanych z arkozy kwaczalskiej, pozostawiliśmy nasze rowery, by na dnie wąwozów nieco pogrzebać. Zejście na dno było dość karkołomne (karków jednak nie złamaliśmy).

13.Rowery w wąwozie. Kwaczała b
Rowery w wąwozie. Kwaczała

 

 

ściana wąwozu w Kwaczale
Arkoza kwaczalska

 

W ciemnościach panujących na dnie wąwozu niczego- niestety- nie znaleźliśmy. W mojej kolekcji pozostaje więc, jako jedyny, okaz znaleziony tutaj przed ponad 20 laty.

 

Ja w wąwozie koło Kwaczały
Ja w wąwozie koło Kwaczały fot. Robert Kmieć



Alwernia

Jedziemy dalej, wpierw trochę pod górę, aby potem dobrym, asfaltowym zjazdem dotrzeć do Regulic. Nie zatrzymujemy się tam, gdyż naszym przedpołudniowym celem jest Alwernia- małe miasteczko na szczycie pagórka, znane głównie dzięki klasztorowi Bernardynów.

Kwaczała Stare Dworzysko Dolina Brzoskwinki cz. 1
Drugi dzień jurajskiej wyprawy rowerowej. Rankiem chodzimy po wąwozach w Kwaczale, potem dojazd do Alwerni- rynek i klasztor. Największe wrażenie robią ruiny zamku Tenczyn w Rudnie- obecnie odbudowywane. Przez las Orlej zmierzamy do słynnych podkrakowskich dolinek.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Alwernia- wejście do kościoła klasztornego
Alwernia- wejście do kościoła klasztornego

 

 

Organy klasztorne. Alwernia

Organy klasztorne. Alwernia



 

 

18 Rynek w Alwerni

Rynek w Alwerni

Wart obejrzenia jest też rynek tego miasta,  choć ze starych, drewnianych domów pozostały tylko pojedyncze.  Dojechaliśmy niemal w samo skwarne południe, więc cień parkowych drzew skwapliwie wykorzystaliśmy do odpoczynku.

 

Alwertnia - rynek
Alwernia – rynek

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tenczyn

Dalsza nasza trasa prowadziła do nieco zapomnianego jurajskiego skarbu- wielkiej fortecy zamku Tenczyn w Rudnie. Właściwie to ruin tego zamczyska.

Pokonawszy w żarze słonecznym autostradę po lokalnym wiadukcie, podziwialiśmy wpierw miejscową wiejską architekturę, aby potem stanąć przed zamkniętą bramą Tenczyna. Napisy w stylu: “Remont” i “Grozi kalectwem” skłoniły nas do okrążenia murów z zewnątrz i podziwiania monumentalnej budowli z oddali. Na tyle jednak bliskiej, że na zdjęciach widać co nieco.

Chałupa w Rudnie
Chałupa w Rudnie

 

 

 

Ta sama chałupa. Rudno.
Ta sama chałupa. Rudno.

 

Ruiny zamku Tenczyn w Rudnie
Ruiny zamku Tenczyn w Rudnie



 

Trwa remont
Trwa remont

 

Moja przyszła siedziba wygląda coraz lepiej.
Moja przyszła siedziba wygląda coraz lepiej.

 

 

Panorama ruin zamku Tenczyn fot. Robert Kmieć
Panorama ruin zamku Tenczyn fot. Robert Kmieć

 

 

Odbudowa trwa.
Odbudowa trwa.

Wieża góruje nad okolicą... Zamek Tenczyn w Rudnie
Wieża góruje nad okolicą… Zamek Tenczyn w Rudnie



 

 

Amonit - symbol Jury fot. Robert Kmieć
Amonit – symbol Jury fot. Robert Kmieć

Grojec



Spod zamku zjechaliśmy wąską, lokalną drogą przez wieś. Przyjemny był ten zjazd- na tyle wolny, by co nieco oglądać, na tyle szybki, by czuć wiatr, co w upale było przyjemnością. Szybko zjeżdżamy do drogi głównej, by za moment skręcić w prawo, w las. Lasem tym okrążyliśmy ruiny zamku dołem, od strony północnej, by zatrzymać się przy drogowskazie z mnóstwem mapek i znaków. Chcemy dostać się ponownie na południową stronę autostrady, ale inną drogą niż przyjechaliśmy.

Ruszyliśmy lasem, jednak chwilę błądząc, by wrócić pod zamek od strony wschodniej. Przejeżdżamy przez przysiółek Rudna i dość marnie wyglądającym wiaduktem przeskakujemy nad A4. W Grojcu uzupełniamy żywnościowe zapasy. Za wioską nasza trasa, klucząc między domostwami, doprowadza nas do nieco ukrytego rozjazdu. Tu tracimy czas, bo Robert wcześniej wyprzedziwszy mnie na podjeździe, gdzieś zniknął.  W górę droga przysłonięta była cieniem drzew- nie widzę go. Zresztą winnismy skręcić w lewo,  na polną drogę w las Orlej, gdyż tak prowadzi zielony szlak , którego się trzymamy od Rudna. Może pojechał dalej? Decyduję się czekać i machać rękoma – a nuż mnie zauważy? Po kilku minutach widzę jak zjeżdża drogą z górki- pojechał jednak za daleko.   .

Dokąd teraz... Skrzyżowanie szlaków w pobliżu ruin zamku Tenczyn.
Dokąd teraz… Skrzyżowanie szlaków w pobliżu ruin zamku Tenczyn.

 

Kwaczała Stare Dworzysko Dolina Brzoskwinki cz. 2
Z lasu Orlej znakomitą, asfaltową drogą z pieknymi widokami do Rybnej, skąd do pierwszej dolinki- Zimnego Dołu. Tam pieszo zwiedzamy formacje skalne z potężnym bluszczem. Zachwyca nas jednak Dolina Mnikowska- krótki, lecz dość głęboki, skalisty kanion. W następnej dolince- Brzoskwinki- spędzamy noc w pobliżu wiaty.

 

 

 

Orlej

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Potok Rudno w lesie Orlej
Potok Rudno w lesie Orlej

 

Przez las jedzie się wspaniale- lekki chłodek- zupełnie nie czuć panującego na polach skwaru, a droga w sam raz dla roweru, no może nie dla typowo szosowego. Generalnie lekko w dół, choc czasem ciut pod górkę, innym razem ostry zjazd. Raz w lewo, raz w prawo. Nie nudzimy się. Las jest potężny, zwłaszcza jego ostatni dolinny odcinek stanowiacy rezerwat, wywarł na nas wrażenie zapomnianej dziczy…kilka kilometrów od ruchliwej autostrady.



Po kilkuset metrach wyjeżdżamy z lasu, by po chwili skręcając w lewo pod górę pożegnać dolinę potoku Rudno. Zamiarem naszym jest dalsza jazda szlakiem zielonym. Popełniam jednak błąd nawigacyjny nie zauważając niepozornej, odbijającej w zakrzaczony wąwozik, dróżki- to nią prowadził szlak.  Pojechalismy pnąc się strono równiutką drogą asfaltową. Były momenty, gdy zsiadłszy z siodełka prowadziłem rower… Dopiero wyżej zauważyłem – Wielka Góra z masztem zamajaczyła nam gdzieś z lewej- mieliśmy ją mijać tuż obok. Nie żałujemy, gdyż trasa jest malownicza i świetna do jazdy. Mijamy Wrzosy i Piekło, by łagodnym zjazdem Drogą Skotnicką z przepięknymi widokami na wzgórza i doliny, wjechać do Rybnej.

Na drodze Skotnickiej między lasem Orlej a Rybną. fot. Robert Kmieć
Na drodze Skotnickiej między lasem Orlej a Rybną. fot. Robert Kmieć



 

Garb Tenczyński- widok na Rybną
Garb Tenczyński- widok na Rybną

Wąwóz Mnikowski

Jak to bywa- po wspaniałym zjeździe czeka nas długi podjazd.  Słońce przypieka a my kręcimy, kręcimy i nadal mozolnie kręcimy jadąc przez wyciągniętą wieś. Wreszcie płaska wysoczyzna, którą prowadzi solidna droga – zmierzamy nią ku największej atrakcji tej okolicy- Wąwozu Mnikowskiego. Wpierw skręcamy do Zimnego Dołu- przy tej pogodzie nie było innej opcji. 😉 Jest to dość głęboki, krasowy wąwóz z interesującymi formacjami skalnymi na stokach i Zimnym Źrółem – obfitym wywierzyskiem. Znalazłszy się w nim stwierdzamy, że nazwa jest bardzo trafna- nawet jakbym lekko zmarzł…

Wapienie zrostkowe, Mników
Wapienie zrostkowe, Mników

Rezerwat Zimny Dół jest dobrze opisany na tablicach, a przez różnorodne skałki i półeczki prowadzi znakowana ścieżka. Niestety – rowery nie mają szans, więc zostawiamy je blisko źródła.  Podziwiamy wielkie bluszcze, nawisy skalnne i pęknięcia w skałach tworzące nawet miniwąwozy.

Rezerwat Zimny Dół
Rezerwat Zimny Dół

 

Bluszcz
Bluszcz

 

Bluszcz jako drzewo. fot. Robert Kmieć
Bluszcz jako drzewo. fot. Robert Kmieć

 

Skały w Zimnym Dole
Skały w Zimnym Dole

 

Zakamarki rezerwatu Zimny Dół fot. Robert Kmieć
Zakamarki rezerwatu Zimny Dół fot. Robert Kmieć

 

Dolna część tego wąwozu jest zabudowana, więc na zjeździe trzeba uważać. Zimny Dół kończy się u wlotu do Doliny Sanki (albo zaczyna) wysoką skałą zwaną Łysiną.

Łysina u wylotu Zimnego Dołu

Łysina u wylotu Zimnego Dołu

Jeszcze tylko kawałek jazdy asfaltową drogą i …wjeżdżamy do Wąwozu Mnikowskiego. To najbardzoej malowniczy, skalny odcinek doliny Sanki.

55 Wąwóz Mnikowski a
Wąwóz Mnikowski

 

Oprócz potężnych, wapiennych ścian, uroku dolinie dodaje kaplica z obrazem Matki Boskiej. Nie jest to niestety oryginalny obraz Eljasza- Radzikowskiego, lecz jego niezbyt udana “ludowa” przeróbka. Niemniej zachęcam do przejazdu tą uroczą dolinką.

57 Skalne ściany Wąwozu Mnikowskiego a
Skalne ściany Wąwozu Mnikowskiego

 



 

58 Cyrk z kapliczką i obrazem a

Cyrk z kapliczką i obrazem

 

60 Widok na otoczenie kapliczki a

Widok na otoczenie kapliczki

 

 

Wąwóz Mnikowski fot. Robert Kmieć
Wąwóz Mnikowski fot. Robert Kmieć

 

Dolina Brzoskwinki

Jest już późne popołudnie- czas dojechać do miejsca noclegu. Jeszcze tylko drobne zakupy w Mnikowie, przejazd tunelem pod A4 i parę kilometrów wzdłuż wioski Chrostnej, by głęboko w dolinie Brzoskwinki, w zacisznym zagospodarowanym turystycznie miejscu założyć biwak. Obawiając się burzy wpierw rozbjamy namiot, by korzystając z zadaszonej wiaty ze stołem długo przygotowywać i spożywać zasłużoną kolację.  Rdzeniem posiłku była kiełbaska z ogniska. Wieczorem tą romantyczną doliną przejechał czasem rower, a jeszcze później przechodzą pary wzdychające do księżyca…

 

Biwak w Dolinie Brzoskwinki fot. Robert Kmieć

Biwak w Dolinie Brzoskwinki fot. Robert Kmieć

 

Własnie tu był nasz drugi nocleg

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.