Przed nami Arjana

 

Culmea Mare- Arjana
Culmea Mare- Arjana

Culmea Mare

Wstałem o 5.40- zgodnie z wczorajszym planem. Tradycyjnie sporo czasu zajęło mi “dochodzenie do siebie”. Wczesnym rankiem bywam jakis taki niewyraźny. 😉 Na szczęście poranny chłodek przywrócił mi przytomność. Nie miałem jeszcze doświadczenia biwakowego, toteż kolejność porannych działań była dość przypadkowa. Wpierw przeniosłem namiot w miejsce nasłonecznione, aby wysechł z porannej rosy.Potem się umyłem, z kolei wybebeszyłem całą zawartość plecaka, aby ustalić w co się dziś ubrać, co schować głeboko, a co płytko,  przede wszystkim – co by tu zjeść na śniadanko…

Choć szczerze to nie bardzo się było nad czym głowić- mogłem co najwyżej nieco zmodyfikować skład mojej paciaji. 😀 Gotowanie wody na herbatkę, a potem na mieszankę superkaloryczną, na tej samej kuchence zajęło ponad pół godziny. Potem jeszcze odpowiednie na ranny chłodek ubranie, zejście do źródła na ablucje i pobranie zapasu wody,  złożenie wysuszonego tymczasem namiotu, spakowanie go i reszty klamotów do plecaka. Jeszcze sesje fotograficzne – w tej akurat nie wziąłem udziału, gdyż oszczędzałem film w aparacie na “lepsze momenty”

Widok na Mehedinti z grzbietu Cernei w rejonie Culmea Mare, photo by Robert Kmieć
Widok na Mehedinti z grzbietu Cernei w rejonie Culmea Mare, photo by Robert Kmieć




Wydaje mi się, że jestem nawet szybki, ale…koledzy już od dłuższej chwili czekają gotowi do akcji. 😀

Koniec popasu
Koniec popasu

 

 

Pod Cicilovete - szukamy szlaku w lesie bukowym
Pod Cicilovete – szukamy szlaku w lesie bukowym

 

 

Wreszcie ruszamy- jest godzina 8.00, wtorek, 1 sierpnia 2006 roku.Idziemy grzbietem, więc szlak winien być ewidentny. Niestety, nam przyzwyczajonym do polskich szlaków brakuje wyraźnej ścieżki i oznaczeń szlaku. Sytuację komplikują boczne grzbiety, dróżki oraz dość gęsty las. Sprawdzoną wczoraj metodą rozchodzimy się i znajdujemy wyraźną scieżkę. Po chwili rozpoczyna sie dość ostre podejście lasem bukowym. Tak pokonujemy po raz pierwszy na tej wyrypie 1000 m n.p.m.

 

 

Stokami-Poiana-Cicilovete

Stokami Poiana Cicilovete foto by Andrzej Cichuniak Klub Książki Tolle.pl

Poiana Cicilovete

Gdy wychodzimy z lasu na lekkim spłaszczeniu, po raz pierwszy czujemy się jak w “prawdziwych” górach. 😀 Przed nami rozległa, niemal połoninna polana. Podchodzimy jeszcze powyżej 1100 m n.p.m. łagodnym płajem, prowadzącym poniżej grzbietu po stromym, trawiastym wschodnim stoku. W dole widzimy głęboko wciętą dolinę rzeki Czernej. (Cerna). Uderza kontrast między stokami- prawy, czyli wschodni jest stromy, miejscami nawet przepaścisty, lewy natomiast ( zachodni) to łagodnie opadająca połonina, zarastająca-w pewnej odległości od linii grzbietu- bukami.

Poiana Cicilovete- widok na szczyt
Poiana Cicilovete- widok na szczyt

 

Mamy ochotę na “małe co nieco” połączone z podziwianiem widoków. Zamglone, ciężkie powietrze  pozwala nam na zobaczenie tylko najbliższej okolicy, jednak góry Mehedinti z tej perspektywy wyglądają imponująco.

Poiana-Cicilovete-widok-na-Mehedinti Poiana-Cicilovete-widok-na-Mehedinti

W Cernei- ja przy pracy. foto by Robert Kmieć.
W Cernei- ja przy pracy. foto by Robert Kmieć.

 

Było zbyt gorąco i wcześnie, aby jeść – popiliśmy więc wody i poczęliśmy focić. Przyjrzałem się jeszcze dokładniej skałom- marmury i dolomity z wapieniami.



 

 

 

 

Wreszcie ruszyliśmy płaskowyżem przed siebie- na północ, gdzie rysowała się sylwetka pierwszej “poważnej” góry – Arjany.

Przed nami Arjana. Foto by Andrzej Cichuniak
Przed nami Arjana. Foto by Andrzej Cichuniak

Po przejściu górskiej polany( stąd nazwa wzniesienia- Poiana…) weszliśmy w las. Tu kolejny raz ten sam problem- gdzie jest ścieżka?! Ani śladu. Na szczęście, spostrzegamy gęsto rozmieszczone znaki szlaku, Kierując się nimi schodzimy dość stromo przez wszędobylską tu buczynę. Pokonujemy jeszcze jedno wzniesienie – Virful Cicilovete– jak teraz mniemam i schodzimy dalej wyraźną drogą. Niestety, po wyjściu z lasu szlak ginie wśród plątaniny ścieżek, dróżek, polan i zadrzewień. Widzimy dokąd mamy iść, ale którędy? Tak na wprost się nie da, bowiem na przełęczy rozłożyły się zabudowania wioski.

Poiana Lunga- wśród tych polanek trochę błądzimy foto by Robert Kmieć.
Poiana Lunga– wśród tych polanek trochę błądzimy foto by Robert Kmieć.



Poiana Lunga

 

Idziemy “na czuja” rozglądając się za dogodnym miejscem na popas- czas na obiad. 😀 W odpowiednim, zacisznym i zacienionym miejscu zrzucamy plecaki, wyciągamy kuchenki i wiktuały, gotujemy, jemy, gadamy itp.- tak spędzamy niemal trzy godziny wczesnym popołudniem. Arjana wyraźnie rysuje się nam przed oczami.Około 16- czas w drogę. Przechodzimy obok gospodarstwa z groźnym psem, gdzie znajdujemy ponownie znak szlaku – JEDEN. Zważywszy, że droga prowadzi poprzecznie do naszego celu- Arjany, zatrzymujemy się, aby na lekko poszukać dalszych znaków.  Woda została zużyta podczas obiadu to przy okazji rozglądam się za źródłem. Rozmieszczenie domów i doliny wyraźnie wskazywało gdzie jest woda, toteż wkrótce znalazłem tryskający spod stoków góry czysty zdrój. Szlaku jednak nikt z nas nie znajduje. Postanawiamy nocować z tej strony Arjany. Drogą powędrowaliśmy w lewo, a po kilkuset metrach na pokryte trawami  południowe, łagodne stoki masywu Arjana. Tu znaleźlismy parę metrów niemal płaskiego podłoża. 😉

Stoki Arjany- nasz biwak
Stoki Arjany- nasz biwak. foto by Andrzej Cichuniak

 

Nocujemy na tych małych, trawiastych plaforemkach, wiedząc, że gdzieś w pobliżu przebiega szlak- jutro go znajdziemy. Po kolacji śpimy w namiotach wśród hałasujących i obijających się o tropik owadów. Jest ciepło, tylko wiatr silniejszy niż poprzednimi nocami.

Zobacz galerię zdjęć z wyprawy

2 Responses

    • Robert Smyka

      To dopiero początek. Przed nami jeszcze ponad tydzień w Cernei i Godeanu i jeszcze kilka dni w Padiszu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.